OD NIEDZIELI ZNÓW W GMINIE WIERZBINEK – GMINIE PEŁNEJ PATOLOGII
Pamiętacie? To ta gmina, gdzie przez 12 lat dręczono psy bezdomne na wysypisku śmieci, nigdy nie podpisywano umowy ze schroniskiem, a martwe zwierzęta zakopywano gdzie popadnie.
To ta gmina, gdzie siostrzeniec wójta jest prezesem PGK i pobierał z gminy co najmniej 45.000 zł miesięcznie na bezdomne zwierzęta choć nie było na nie żadnych oficjalnych wydatków i nigdy nie zrobiono żadnej ich ewidencji.
To ta gmina, której odebraliśmy 16 zmaltretowanych zwierząt, a jedna sunia umarła nam na rękach.
Ratując zwierzęta odkryliśmy wiele nieprawidłowości a wręcz przekrętów na milionową skalę.
Według naszej wiedzy na dziś, gmina Wierzbinek jest eksterytorialna – tam nie działa prawo, ani budowlane, ani środowiskowe, ani żadne inne. Albowiem nigdzie w Polsce nikt nie realizuje sloganu RODZINA NA SWOIM tak dosłownie i tak w pełni.
Od poniedziałku braliśmy udział w czynnościach, wraz z policją z Konina, która prowadzi postępowania w sprawie znęcania się i przestępstw gospodarczych i urzędniczych na wielką skalę.
Miejscowa policja została wyłączona, a postępowanie jest objęte nadzorem Prokuratury Krajowej.
Im dalej w las tym więcej zadziwiających przypadków łamania co najmniej kilku ustaw.
Nasze czynności zmierzały do odnalezienia śladów przestępstwa – zwłok psów, które miały nieszczęście trafić do mordowni pana wójta.
W poszukiwaniach pomagał nam pies Rycho, cudowny owczarek, jeden z 4 psów w Polsce przeszkolony do odnajdowania zwłok.
Poszukiwania potwierdziły naszą uprzednią wiedzę, że już po odbiorze psów z mordowni wójta, maszyny gminne, rękoma gminnych pracowników, usunęły dowody przestępstwa.
Zostaliśmy o tym powiadomieni, ale kiedy przyjechała policja, pracownicy gminni już zdążyli sporo zrobić. Nie ma to wielkiego znaczenia, bo dowodów jest dość, a kopanie kilka miesięcy temu przyniosło efekty.
Według naszych oszacowań życie w mordowni wójta Wierzbinka straciło kilkaset zwierząt, krwawy proceder trwał bowiem ponad 10 lat.
Lokalny weterynarz zwierząt nigdy nie leczył, aktualnie twierdzi, że nie wie co się tam działo…..
Pozostaje zapytać za co latami pobierał wynagrodzenie z gminy? Zapytamy my i zapyta prokurator, trzeba się będzie wytłumaczyć z każdej faktury.
Wójt robi biedny co może. Złożył na nas doniesienie o zaborze zwierząt, z tym, że nie wiedział co zostało ukradzione, bo w tej patologicznej gminie nikt nie zawracał sobie głowy nawet policzeniem tych biednych zwierząt.
Próbował wykorzystać znajomych polityków do wywierania na nas nacisków.
Podpisał nawet po 12 latach umowę ze schroniskiem. Tylko, że wspomniany weterynarz leczący duchy ciągle trzyma psy w nasłonecznionych kojcach przy gabinecie i nawet podpisał na to umowę.
Oni ciągle niczego nie zrozumieli – nie da się już tego przypudrować, są dowody, są wydatki na nieistniejące zwierzęta, jest kontrola RIO, kara od WIOŚ i postępowania administracyjne, będą jeszcze inne instytucje – począwszy od Inspekcji Pracy, a skończywszy na Nadzorze Budowlanym.
Pomścimy zwierzęce ofiary, tak lub inaczej. Doniesienie na nas zostało właśnie umorzone. Politycy zawiedli. Wszystkie układy da się rozwalić, bo szczury zawsze uciekają z tonącego okrętu.
Trafienie na nas to pech, bo nam się chce – poczytać kilka ustaw i popisać do kilku instytucji. Obrońcy zwierząt to nie są nawiedzone rozczochrane baby, to często ludzie, którzy cały czas się uczą i posługują się szeroko rozumianą wiedzą prawną.
Przypominamy Wam zdjęcie umęczonej Lilii, odebranej z mordowni wójta, która umarła nam na rękach w grudniu.
Pan weterynarz z Wierzbinka, jedyny zresztą, śpi spokojnie i dalej wystawia gminie faktury……
Poniżej zdjęcia wysypiska dziś, syf i składowisko śmieci za unijne pieniądze….
Prosimy o pomoc – takie interwencje generują koszty, zostawiamy rodziny i pracujemy za darmo, ale niestety płacimy za wszystko - od transportu po sekcje zwłok do materiału dowodowego.





