INTERWENCJA NA DOLNYM ŚLĄSKU

Wszystkie żebra na wierzchu, brudny, na zardzewiałym łańcuchu, w bezruchu na zimnie.
I podobno wszystko jest w porządku......
Z taką niekompetencją i brakiem dobrej woli ze strony TOZ-u i policji nie spotkaliśmy się wcześniej.
Pies po ugodzie właściciela z Towarzystwem Opieki nad Zwierzętami w Świdnicy, Powiatowym Lekarzem Weterynarii oraz Komendą Policji w Świdnicy został zamknięty w zimnym pomieszczeniu w opuszczonym domu, do którego nikt nie ma dostępu, oprócz wyżej opisanych służb, które wykazały się kompletną nieznajomością przepisów prawa dotyczących ochrony zwierząt. 
 
 
Interwencja w okolicach Świdnicy trwała ponad 2 doby, zaczęła się 15.11 o godzinie 14:00, a skończyła się 16.11 w godzinach wieczornych. Przez dwa dni przedstawiciele Fundacji próbowali  intensywnie odebrać psa właścicielom z niewłaściwych warunków bytowania.
 
W związku z nieznajomością prawa przez funkcjonariuszy świdnickiej komendy oraz utrudnienia w prowadzeniu interwencji nie byliśmy w stanie nic zrobić.

Pies pozostał u oprawcy.  
W środę odbyło się przesłuchanie przedstawiciela Fundacji w sprawie, prokurator poinformował, że decyzje PIW i TOZ są w tej sprawie wiążące, a pies znajduje się w dość dobrych warunkach bytowania.
Policja zgromadziła materiał dowodowy w tej sprawie w formie zdjęć, które zrobili technicy policyjni, jednak Rzecznik Prasowy Policji nie udostępnił ich do wiadomości publicznej z powodu DRASTYCZNYCH SCEN!!!

Jesteśmy poszkodowanymi w tej sprawie i gdy tylko będziemy mogli prześlemy dodatkowe zdjęcia, które będą przedstawiały psa zamkniętego w ciemnym pomieszczeniu.
 
Jesteśmy zbulwersowani postawą policji, gminy, Powiatowego Inspektoratu Weterynarii, TOZ i innych organów. W związku z wystąpieniem wielu nadużyć, zaniedbań i innych niedociągnięć protokoły interwencji i raporty przedstawicieli Fundacji zostaną wysłane do przełożonych opisanych urzędników i policjantów.
 
Pies wabi się Denis i jest u Jarosława Pałamarza z Sulisławic od około 5 lat – tak poinformował on sam portal Swidnica24.pl.
Rozmowa toczyła się za zamkniętą bramą. Właściciel nie zgodził się na wejście dziennikarza do miejsca, gdzie znajduje się pies.  
Powiedział, że stosuje się do zaleceń weterynarza, pies ma dobre warunki, a na noc zabiera go do domu. Nie odpowiedział jednak na pytania, ani czym go karmi, ani na czym polegają dobre warunki.
Większość pytań ucinał informacją, że sprawę prowadzą TOZ i policja i to do tych instytucji trzeba się zwracać. Przed spotkaniem z właścicielem Fundacja MONDO CANE poinformowała Swidnica24.pl, że jest gotowa odstąpić od wszelkich skarg i wycofać zgłoszenie na policję, jeśli tylko właściciel dobrowolnie zrzeknie się psa i odda go wolontariuszom. Jarosław Pałamarz odmówił, twierdząc, że sprawa jest w toku i trzeba czekać na jej zakończenie. Na pytanie, dlaczego, odparł, że dla jego  dobra i dla dobra psa.
 
Ustosunkowując się do wypowiedzi właściciela dla świdnica24.pl  możemy z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że pies nie jest zabierany na noc do domu. Przez całą noc z 15 na 16 listopada przedstawiciele Fundacji przebywali pod zakładem oskarżonego, gdzie w opuszczonym domu znajdował się pies.
 
Czekamy na rozwój sytuacji i zapewnienie psu bezpiecznego miejsca! Prokuratura wszczęła dochodzenie na nasz wniosek.
powered by QuickCMS