SMUTNE ŻYCIE PSA ARNIEGO W KRÓLEWSKIM MIEŚCIE KRAKOWIE

 
Arni stał się znany nie tylko w środowisku krakowskim, ale w ogóle w świecie pro-zwierzęcym.
 
Pies, który prawie 2 lata temu został odebrany przez KTOZ i nie wiadomo na jakiej podstawie i jakim prawem zwrócony właścicielowi kilka dni później. Sprawa jest tym bardziej niedorzeczna, że w sądzie jest akt oskarżenia przeciwko właścicielowi o znęcanie się właśnie nad Arnim… i dalej, od lat pies pozostaje u niego, nie został zabezpieczony mimo niejednokrotnych interwencji w jego sprawie.
 
Interwencję podjęła  Fundacja Psa Karmela, przy naszym współudziale. Zjawiła się także specjalnie aż ze Szczecina mecenas Sara Balcerowicz oraz uznana i utytułowana prof. dr hab. Hanna Mamzer - biegła sądowa z zakresu m.in. zoopsychologii i dobrostanu zwierząt.
Chyba pierwszy raz zdarzyło nam się, że tak wielu sąsiadów zatrzymywało się przy posesji i opowiadało o krzywdzie psa i wcześniejszych próbach pomocy dla niego.
Interwencje poselskie w tej sprawie podjęli posłowie na Sejm RP, a posłanka Daria Gosek-Popiołek osobiście przyjechała na miejsce. Przed posesją zjawili się również przedstawiciele mediów, w tym Radio Kraków i OKO Press.
W przypadku psiaka, zamkniętego na podwórku między czterema wielkimi betonowymi murami i bez normalnego kontaktu ze światem, uzyskaliśmy nowe, bardzo mocne dowody świadczące o jego cierpieniu, co do którego wątpliwości nie miała także biegła sądowa.
Właściciel nie chciał nikogo, absolutnie nikogo wpuścić. Ostatecznie zgodził się wpuścić tylko policję, która weszła, wróciła i w uproszczeniu oznajmiła, że ustawy o ochronie zwierząt nie zna, ale pies żyje, ma niby jakieś tam warunki i merda ogonem.
 
Nawet biegła sądowa nie miała okazji zobaczyć psa, aby go ocenić. Jedynie uzyskane nagrania świadczą o tym, że pies jest w złym stanie zwłaszcza psychicznym.
 
Wszyscy walczyliśmy zaciekle o to, aby policja weszła przynajmniej z biegłą sądową w trybie czynności niezwłocznych i niezbędnych, gdyż jutro psa może przecież już nie być albo wszelkie ślady nieprawidłowości (delikatnie mówiąc) mogą zostać zatarte.
 
I już pomijamy najważniejszą kwestię, czyli umożliwienie odbioru zwierzęcia, jeśli podstawy ku temu się potwierdzą. Zabezpieczenie dowodów ze względu na możliwość ich utraty to obowiązek służbowy policji.
Na nic to… po wielu godzinach czekania przed twierdzą na podjęcie właściwych działań zostaliśmy odesłani z kwitkiem. Podobno komendant komisariatu policji miał nie wydać zgody.
Wszystkim zainteresowanym bardzo dziękujemy za ich zaangażowanie i obiecujemy - nie odpuścimy. Absolutnie nikomu. To dopiero początek.
 
Złożyliśmy obszerne zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa znęcania się nad zwierzętami.
 
TA SYTUACJA JEST KURIOZALNA!
PIES CIĄGLE PRZEBYWA "POD OPIEKĄ" WŁAŚCICIELA, KTÓRY SIEDZI NA ŁAWIE OSKARŻONYCH ZA ZNĘCANIE SIĘ WŁAŚNIE NAD TYM PSEM!
powered by QuickCMS