PATOLOGICZNA GMINA WIERZBINEK - CIĄG DALSZY

Wczoraj wróciliśmy do Wierzbinka – gminy, która latami łamała prawo, dręcząc bezdomne zwierzęta ze swojego terenu.
 
Przed naszą interwencją pod koniec grudnia, psy siedziały w obskurnych kojcach, nikt ich nigdy nie leczył, umierały, trwało to co najmniej 10 lat.
Wójt nigdy nie przestrzegał prawa, a zwierzęta uczynił odpadem komunalnym i jak inne odpady wysyłał je na wysypisko śmieci.
 
Wójt uczynił szefem wysypiska i gminnego PGK swojego siostrzeńca. Przeznaczał na bezdomne zwierzęta spore sumy pieniędzy, ale prawdopodobnie większość tych środków pochłaniały wynagrodzenia, bo śladów spożytkowania ich na zwierzęta jest niewiele.
Po naszej interwencji okazało się, że ta gmina to mnóstwo nieprawidłowości, podejrzanych układów, wywierano na nas naciski, żebyśmy „odpuścili”. Nie odpuściliśmy.
Wczoraj na terenie wysypiska, razem z policją, przekopywaliśmy fragmenty terenu, bo otrzymaliśmy mnóstwo informacji od mieszkańców gminy, że odpad gminny czyli zwierzęta, które nie wytrzymały tej genialnej „opieki” i umarły, były zakopywane na tym terenie. Poszukiwania przyniosły pewne efekty.
 
Odkryliśmy też coś szokującego – wójt, broniąc się w mediach przed naszymi zarzutami twierdził, że wysypisko nie istnieje, że to teren zrekultywowany, a tymczasem każde wbicie łyżki koparki pokazywało, że płytko pod ziemią są sterty zmieszanych śmieci, plastiki, szkło i normalne odpady komunalne. Taka to rekultywacja. Na terenie zalegało kilka ton odpadów zupełnie komunalnych zmieszanych, choć to nielegalne, nie było na takie działanie żadnego pozwolenia, co jest wymagane prawem.
 
Z naszej wiedzy zrobimy użytek. Choć zajmujemy się statutowo ochroną zwierząt, to reagujemy gdy prawo łamane jest w innych aspektach, powiadomimy więc organy ścigania o wszystkich informacjach, które otrzymaliśmy od kilkudziesięciu mieszkańców gminy.
Mieszkańcy boją się reagować, bo mieszkają w tej gminie, a wójt uważany jest za człowieka, któremu wszystko wolno, bo „ma układy”, ale my uważamy, że mamy obowiązek to zrobić. Zaczęło się więc od uratowania 17 psów, a skończyć się może różnie. Dwa lata temu wójt pozyskał ponad 600.000 zł z UE na gospodarkę śmieciową w gminie. Tym tematem też zainteresujemy odpowiednie organy, środki unijne powinny być wydawane zgodnie z przeznaczeniem, a sytuacja z wczoraj nie bardzo pasuje do tego stwierdzenia.
Mamy nadzieję, że Prokuratura w Koninie podzieli nasze zdanie na temat znęcania się nad niewiadomą liczbą zwierząt przez ostatnie lata. Nawet nie wiemy ile ich było. Gmina, która traktowała jej jak śmieci przez tyle lat mogła sobie napisać wszystko – psy ukryte były pomiędzy stertami śmieci, a część mieszkańców nawet nie wiedziała o istnieniu tego koszmaru.
 
Szczęśliwie wielkopolskie organizacje uratowały stamtąd kilkadziesiąt zwierząt w ciągu ostatnich kilku lat, po prostu zabierając je na własny koszt, lecząc i szukając nowych domów. Dla wójta była to sytuacja komfortowa – na psy zapisywano w corocznym budżecie spore pieniądze, a ktoś inny brał na siebie koszty.
A pieniądze można było wydać inaczej, korzystniej dla własnej rodziny i dla popierających wójta urzędników…
 
Weterynarz, który od lat był wpisywany w program opieki nad zwierzętami nigdy ich nie leczył i nie kastrował, bo gmina nie widziała takiej potrzeby i nie zlecała takich usług. Po prostu istniał w dokumentach. Ale pieniądze były realne i realnie wydawane, choć chyba nie na cel, któremu miały służyć.
Szczególny brak zasług należy przypisać Powiatowemu Lekarzowi Weterynarii, który od kilku lat dręczy okoliczne schroniska, prowadzone przez organizacje, najbardziej bzdurnymi zaleceniami, a z jakichś niezrozumiałych powodów nie zauważył nielegalnego schroniska w gminie Wierzbinek. Przez ponad 10 lat. Zaiste, ta wybiórczość jest zadziwiająca. Jego obowiązkiem było zrobić z tym porządek już dawno. Z tej wiedzy również zrobimy użytek.
 
Jak już wiecie, jedna sunia odebrana przez nas umarła w męczarniach, a sekcja zwłok potwierdziła, że umarła, bo była odpadem gminnym i nikt nie chciał jej pomóc. Drugi psiak był w tragicznym stanie, stare złamania i świeże złamanie nogi to kolejny dowód na gminne okrucieństwo. Już ma nowy dom, leczenie jeszcze potrwa.
Będziemy próbowali się dowiedzieć co stało się z nieżywym pieskiem z jednego z kojców, którego zwłoki zniknęły na kilka dni przed naszą interwencją.
Z całego serca dziękujemy za pomoc dzielnym strażakom i strażaczce z OSP Ziemięcin za wytrwanie z nami w zimnie do późnych godzin wieczornych i oświetlanie terenu. To bardzo ułatwiło kopanie i przeszukiwanie terenu.
 
Doprowadzimy sprawę do końca. Prosimy, pomagajcie nam w naszych działaniach.
 
Obiecujemy, że przyjrzymy się innym takim gminom. Zwierzęta bezdomne to nie odpady. Człowiek jest im winien szacunek i opiekę, bo bezdomne stały się właśnie z winy człowieka.
W jutrzejszym programie ALARM w TVP1 po godz. 20.00 reportaż z wczorajszego dnia i materiał na temat całej sprawy – również rozmowa z wójtem i uczestnikami interwencji. Obejrzyjcie – warto. TVP była z nami w tej sprawie od początku.
powered by QuickCMS