Przekaż

KRS: 0000413378





Odwiedzin: osób.



Użytkownik niezalogowany.
Zaloguj się






stat4u
Fundacja na Rzecz Ochrony Praw Zwierząt Mondo Cane - Starsze Newsy

Newsy

Strona 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14

72013
kwietnia
Akcja organizacji prozwierzęcych i osób prywatnych przeciw istnieniu schroniska w Wojtyszkach.

Od wielu lat polskie organizacje ochrony zwierząt i miłosnicy zwierząt apelują o likwidację schroniska w Wojtyszkach - prowadzonego przez osobę prywatną kombinatu przetrzymywania zwierząt.. jest ich tam w tej chwili ponad 3000 - to największa tego rodzaju placówka w Europie.

Asumptem do kolejnego protestu było wydanie ponad 60 psów do innego schroniska na żądanie ich właściciela - gminy Aleksandrów Łódzki. Wszystkie psy są w złym stanie zdrowia, co dowodzi, że w schronisku w Wojtyszkach nikt o nie nie dbał i nie leczył.

Fundacja MONDO CANE jest jednym z organizatorów protestu. Ponad 80 organizacji ochrony zwierząt podpisało się już pod listem otwartym do władz i inspekcji weterynaryjnej. Powiadomione zostały media.


LIST OTWARTY ORGANIZACJI:


Pomimo ewidentnych dowodów na serię nadużyć w placówce prowadzonej przez Longina Siemińskiego, organy nadzorujące schronisko oraz organy ścigania od lat przymykają oko na krzywdę przebywających tam psów i na ewidentne łamanie prawa. 
Placówka w Wojtyszkach (powiat sieradzki) wyglądem przypomina stalinowskie kołchozy. Powstała w 2004 r. z przeznaczeniem na 3.000 psów – to największa taka placówka w Polsce, położona w odludnym miejscu. To 6-hektarowa posiadłość otoczona murem, pod ciągłą obserwacją kamer, bez możliwości wstępu przez osoby postronne.

Psy w Wojtyszkach pochodzą z ponad 100 (!) gmin, które podpisały z firmą Longina Siemińskiego umowę na opiekę nad bezdomnymi psami. Gminy płacą dzienne stawki za utrzymanie psów w wysokości od 5 do 8 zł za dobę. Taki stan rzeczy prowadzi do sytuacji, w której psy utrzymywane są przy życiu, przy jednoczesnej redukcji kosztów ze strony schroniska. 

Adopcje są rzadkie, ponieważ każda adopcja to utrata źródła dochodu. Zwierzęta w większości przetrzymywane są na ogromnych wybiegach 360 m kw. w średniej ilości ok 100 - 150 szt. na jednym wybiegu. Na wybiegach nie ma bud, niektóre wybiegi mają wiaty, które nie są w stanie pomieścić wszystkich zwierząt. Dodatkowo na terenie zakładu znajduje się kilkanaście sektorów mniejszych, po ok. 40 metrów kwadratowych. Tutaj psy także żyją w dużych grupach. Taki sposób utrzymywania zwierząt sprzyja konfliktom między psami, często kończącymi się dla nich śmiertelnie. Warunki wywołują też przewlekły stres u zwierząt. 

Pracownicy pełniący nadzór nad zwierzętami posiadają baty, którymi bite są psy, gdy dochodzi do starć między nimi. Dla nikogo nie jest tajemnicą, że większość tzw. „pracowników” Wojtyszek to osoby bezdomne, nadużywające alkoholu, pracujące za „wikt i opierunek”, niejednokrotnie karane lub poszukiwane przez organy ścigania.

Słynne stały się teorie Longina Siemińskiego o „chowie wielko powierzchniowym”, który to ma zapewnić psom optymalne warunki do życia. Tę pseudonaukową teorię wsparł niestety swym autorytetem jeden z polskich naukowców i fakt ten jest wykorzystywany często w obronie tej makabrycznej placówki.

Dotychczas przeprowadzane kontrole nie wykazywały uchybień wbrew logice i faktom - organizacje ochrony zwierząt od lat wskazują na dramatyczne warunki utrzymywania zwierząt i uchybienia w dokumentacji. Przy nawet daleko idącej wstrzemięźliwości, trudno się ustrzec od podejrzeń, że Inspekcja Weterynaryjna w Sieradzu i Inspekcja Wojewódzka w Łodzi są zainteresowane istnieniem schroniska w Wojtyszkach w obecnej formie. Motywy takiego stanu rzeczy są dla nas absolutnie niemożliwe do zrozumienia, szczególnie, że to Inspekcja Weterynaryjna sprawuje ustawowy nadzór nad Ustawą o ochronie zwierząt.

Zapisy Ustawy o ochronie zwierząt, w ocenie sieradzkiego PIW, nie dotyczą Wojtyszek – nie jest wg niego niczym nagannym utrzymywanie zwierząt w chowie wielko powierzchniowym, karmienie rzucając karmę bezpośrednio na ziemię, brak schronienia przed warunkami atmosferycznymi, kompletny bałagan w ewidencji, niezgodność opisów z psami, wielokrotne chipowanie. 

Podobny stosunek do ewidencji i dobrostanu psów mają gminy, płacące społecznymi pieniędzmi za rozwiązanie bezdomności zwierząt na swoim terenie – znakomita większość z nich nie sprawdza niczego – ani istnienia „swoich” zwierząt, ani ich dobrostanu. Na 100 gmin korzystających z usług tej okropnej placówki tylko kilka rzeczywiście wyraziło zainteresowanie zasadnością wydawanych przez siebie pieniędzy publicznych.

Nigdy nie przeprowadzono spisu z natury - liczba psów oceniana jest na podstawie danych od Longina Siemińskiego.
W naszej ocenie to karygodne - w Wojtyszkach brakuje wielu psów, ale przez takie zaniedbanie niemożliwe jest stwierdzenie tego faktu. Oznacza to również, że gminy płacą prawdopodobnie za psy, które nie istnieją.

Fundacja Argos od lat wykazuje patologię systemu kontroli w opisywanej placówce: 
„Schroniska państwa Siemińskich od początku działały pod ochroną ze strony Inspekcji Weterynaryjnej. (…) 
(…) okazało się że schronisko w Wojtyszkach nie ma żadnej wiarygodnej ewidencji zwierząt. Tak sądzą też gminy, które próbowały zweryfikować przysyłane im co miesiąc faktury. 
Trudno nie łączyć długoletniej historii nadzorowania schronisk Siemińskiego z osobą Łódzkiego Wojewódzkiego Lekarza Weterynarii, dr n. wet. Romana Oweckiego, który ma osobiste doświadczenia w tej dziedzinie, będąc w latach 2004-2007 dyrektorem miejskiego schroniska dla bezdomnych zwierząt w Łodzi. W tym czasie schronisko to wykazywało ponad dwukrotne przepełnienie, a przypadków zagryzania się psów było tam kilka dziennie.” 

Fundacja Agros na swoich stronach informuje także, iż:

Wniosek (…) jest taki, że w firmie L. Siemińskiego traci życie ok 73% psów w stosunku do przyjmowanych (średnia krajowa wynosi ok. 25%).” 

Informacje te w połączeniu z faktem kilkukrotnego czipowania tych samych psów, nieznanego losu innych zwierząt świadczą o podejrzeniu naciągnia gmin na płacenie za nieistniejące psy. W placówce dochodzi także to innych przerażających nadużyć, które szeroko opisywane są przez świadków. 

Główne zarzuty, jakie stawiamy, to: 
• wyjątkowo nieprofesjonalny nadzór inspekcji weterynaryjnej, pozostający w sprzeczności z zapisami ustawy o ochronie zwierząt 
• psy mają wszczepione po kilka chipów, każdy chip ma inny numer. Zaczipowane psy nie są zarejestrowane w bazie danych, co sprzyja sytuacji, w której kilka gmin płaci za tego samego psa. 
• dokumenty wykazują, że psy poddawane są sterylizacji i kastracji – podczas gdy weryfikacja ze stanem faktycznym tego nie potwierdza
• ilość psów wg informacji gmin jest różna z od danych Inspekcji Weterynaryjnej. Nie ma możliwości weryfikacji jakichkolwiek danych ze stanem faktycznym, ponieważ właściciel placówki nie zgadza się na tego typu weryfikację zarówno przez urzędników płacących za utrzymanie psów gmin, nie wyraża też udziału też dziennikarzy czy organizacji pro zwierzęcych w tego typu weryfikacji. 
• zła kondycja fizyczna i psychiczna psów przebywających w zakładzie – na pierwszy rzut oka psy są w dobrej kondycji (duża masa ciała), niestety przy głębszej weryfikacji okazuje się, że cierpią one na awitaminozę, dodatkowo stwierdza się nieleczone choroby takie jak choroby skóry i uszu, nowotwory, pourazowe dolegliwości ortopedyczne, zdecydowana większość stada ma blizny po pogryzieniach
• niezgodny z potrzebami fizycznymi i psychicznymi gatunku sposób utrzymania psów – zbyt duże stada, brak schronienia, brak wzbogacania środowiska, znęcanie się nad psami poprzez bicie ich batami przez pracowników 
• trudności w adopcji psów przez organizacje pro zwierzęce i osoby prywatne
• brak kontroli nad placówką ze strony gmin i lokowanie gminnych pieniędzy poza swój administracyjny obszar działania, tworzenie miejsc pracy poza gminą

Zarzuty te znajdują potwierdzenie w szczegółowych oględzinach psów 63 psów przewiezionych z Wojtyszek w dniach 26-27 marca 2013 do Schroniska Medor w Zgierzu. Przez około dwa lata gmina Aleksandrów Łódzki próbowała odebrać swoje psy z Wojtyszek, przy zdecydowanym oporze Longina Siemińskiego choć umowa na utrzymywanie psów dawno wygasła. Opór ten stał się zrozumiały po odbiorze. 

Stan odebranych psów był bardzo zły - przeprowadzone badania lekarskie wykazały m.in. brak sterylizacji u wszystkich przywiezionych 24 suk, u których stwierdzono objawy cieczki oraz brak kastracji u 23 psów, w tym u 1 samca stwierdzono brak jednego jądra (16 psów było wykastrowanych). Stwierdzono guzy sutków i powiększone gruczoły mlekowe u wszystkich suk, znaczne braki uzębienia, stan zapalny uszu, blizny (prawdopodobnie po pogryzieniach), przepuklinę.

Wszystkie odebrane psy były w złym stanie zdrowia wynikającym z zaniedbania i niewłaściwego traktowania i wyczerpują zapisy Art. 6 Ustawy o ochronie zwierząt oraz kwalifikują do złożenia doniesienia o wielomiesięcznym świadomym znęcaniu się nad nimi. 

Dokumentacja przekazywanych psów nie zgadzała się z psami – również odnośnie płci i wyglądu. Istniały niezgodności numerów chipów z przekazywanymi comiesięcznie przez L. Siemińskiego do UM Aleksandrów Łódzki, wykazami. 

Dramatyczna sytuacja związana z „polskim obozem śmierci psów” (takie określenie często pojawia się w internecie) w Wojtyszkach trwa już od lat. Wielokrotnie zajmowały się nią media.

Brak reakcji ze strony organów ścigania oraz wycieki informacji dotyczących zeznań świadków z policji do Longina Siemińskiego, budzą nadzwyczajny niepokój. Przymykanie oka przez pozostałych urzędników na łamanie prawa przez Longina Siemińskiego nasuwa podejrzenie, że u źródła tego traktowania leży nie tylko brak chęci, ale także inne względy, które naszym zdaniem, powinny zostać zbadane przez organy ścigania z poza terenu woj. łódzkiego. 

Pomimo ogólnodostępnej wiedzy, zeznań świadków, dostępnych zdjęć, stanu zabieranych z tego makabrycznego miejsca psów, doniesień medialnych – Wojtyszki pozostają ciągle enklawą niepraworządności, Longin Siemiński zaś jest w Polsce synonimem okrucieństwa i wyjątkowej umiejętności „układanie się” ze wszystkimi, od których zależy funkcjonowanie tego obrzydliwego przybytku.

Przybytku, który od lat nazywany jest obozem koncentracyjnym dla psów.
Dlatego żądamy likwidacji schroniska w Wojtyszkach i przerwania tego urzędniczego absurdu, który powoduje, że opieka nad zwierzętami bezdomnymi oznacza tylko dręczenie ich, opłacane sowicie z gminnych kas.

Nasze żądanie to wołanie w imieniu bezbronnych, czujących istot, całkowicie uzależnionych od ich wartości w stawkach dziennych, bez zastanowienia płaconych przez gminy, które znalazły łatwy sposób na pozbycie się problemu bezdomności.

Nigdzie w Europie taka gehenna zwierząt nie byłaby możliwa, zwłaszcza, że w Polsce odbywa się ona przy aprobacie państwowej inspekcji i milczącym przyzwoleniu organów ścigania.

Pamiętamy o tysiącach psów, których los pozostaje nieznany i prosimy o pomoc. Piszmy do organizacji i mediów międzynarodowych, zwróćmy się do władz centralnych, skoro wszystko inne zawiodło.

Wierzymy, że w końcu przeprowadzona zostanie gruntowna kontrola tego strasznego miejsca, szczególnie pod kątem dobrostanu zwierząt i przepływów finansowych pomiędzy gminami a schroniskiem.

Liczymy również na to, że gminy, posiadające ciągle umowy z Wojtyszkami, sprawdzą, za co płacą społecznymi pieniędzmi.

Więcej informacji na ten temat: 

http://
stopwojtyszki.blogspot.com/ 
http://
www.obrona-zwierzat.pl/wojtyszki.html 
http://www.boz.org.pl/lz/
wojtyszki/index.htm 

WYDARZENIE NA FACEBOOK:

https://www.facebook.com/events/447101992031643/





Dodane przez: Admin


302013
marca
Nasze życzenia świąteczne dla Was!

Pogody ducha i tej za oknem, wiosny w sercu i na termometrze, świątecznego odpoczynku w fantastycznej atmosferze 

wiosennie życzy

Fundacja MONDO CANE

 

Dodane przez: Admin


192013
marca
FUNDACJA MONDO CANE PO ROKU DZIAŁALNOŚCI
Drodzy Darczyńcy i Sympatycy - to dla Was!

Kochani, którzy nas obdarzacie zaufaniem i pomagacie w  działalności Fundacji MONDO CANE.
 

Fundacja MONDO CANE działa już ponad rok – myślimy, że należy się Wam podsumowanie, bo powinniście móc ocenić, czy zasługujemy ciągle na Waszą pomoc.

Tak więc postaram się w kilku słowach dokonać takiego podsumowania.

W Fundacji pracują woluntarystycznie  22 osoby – w Warszawie i okolicach Warszawy (gmina Żabia Wola), w Jeleniej Górze, Gdyni, Sosnowcu i Swarzędzu.

Od marca 2012 roku oddaliśmy do adopcji, bądź pomogliśmy w adopcjach ponad 70 psów i kotów, w tym 24 w Jeleniej Górze i ponad 40 w gminie Żabia Wola, przeprowadziliśmy ponad 50 interwencji, w tym 5 w sprawie pseudohodowli, zakończonych skierowaniem spraw do sądu.

Reprezentujemy prawa pokrzywdzonego w kilku sprawach dotyczących znęcania się nad zwierzętami.

Zajmowaliśmy się również nietypowymi interwencjami – uratowaliśmy kozę, dwa jeże, stado saren i koszatniczkę.  Wykastrowaliśmy 10 kotów wolnożyjących i sfinansowaliśmy kastrację kilkunastu psów i kotów.

Przez rok przyjęliśmy darowizny w kwocie ponad 40.000 zł i wydatkowaliśmy je na potrzeby potrzebujących zwierząt.

Zebraliśmy ponad 2 tony karmy, która przekazaliśmy schroniskom i opiekunom zwierząt bezdomnych.

Kilkadziesiąt razy wystąpiliśmy w mediach ogólnopolskich i lokalnych – przede wszystkim jako eksperci w sprawach prawa dotyczącego zwierząt.

Poza działalnością bezpośrednio związaną ze zwierzętami, zajmujemy się również działaniami systemowymi, uczestniczymy w pracach Parlamentarnego Zespołu Przyjaciół Zwierząt, jesteśmy współautorem kolejnej planowanej nowelizacji Ustawy o ochronie zwierząt. Jako asystent posła Pawła Suskiego staram się reagować na nieprawidłowości w gminach – wysłaliśmy do gmin i inspektoratów weterynarii w całym kraju kilkadziesiąt pism w sprawach dotyczących przestrzegania przez nie prawa.

Jesteśmy zapraszani do prac nad systemowymi rozwiązaniami problemów zwierząt w Polsce – uczestniczyliśmy w panelu ekspertów NIK w sprawie kontroli schronisk oraz spotkaniach w Głównym Inspektoracie Weterynarii, dotyczących zmiany rozporządzeń Ministra Rolnictwa o schroniskach.

W wyniku naszego zgłoszenia do NIK przeprowadzona została kontrola Łukowskiego Stowarzyszenia Przyjaciół Zwierząt, która wykazała wiele nieprawidłowości.

Jesteśmy jedną z kilku organizacji, które organizują opór społeczny przeciw legalizacji w Polsce uboju rytualnego – pod naszym apelem do premiera Donalda Tuska udało nam się zebrać podpisy 142 organizacji ochrony zwierząt i ponad 100 ludzi kultury.

Uczestniczymy w programie resocjalizacji więźniów w Warszawie – organizujemy pogadanki i szkolenia.

Organizujemy i prowadzimy szkolenia w zakresie Ustawy o ochronie zwierząt i innych w gminach, z udziałem policji i straży gminnych.

Uczestniczymy i współorganizujemy imprezy kulturalne – koncerty, mecze, jeździmy do szkół i przedszkoli, realizując program edukacji ekologicznej.

Uważamy, że świat można zmieniać wtedy, gdy ludzie jednoczą się we wspólnym celu – dlatego współpracujemy z wieloma organizacjami, nie odmawiamy nigdy pomocy, gdy jesteśmy o nią proszeni, promujemy cenne inicjatywy i pomysły innych organizacji.

Jeśli obdarzycie nas zaufaniem – będziemy ciągle robić to wszystko, a nawet więcej.

Mamy nadzieję, że nie zawiedliśmy Waszego zaufania – bardzo nam na tym zależy, gdyż pojmujemy swoją misję jako działalność, która musi cieszyć się zaufaniem społecznym – tak postrzegamy ideę wolontariatu.

Dziękujemy za zaufanie i poparcie do tej pory i prosimy o jeszcze!
 

KATARZYNA ŚLIWA-ŁOBACZ
PREZES ZARZĄDU FUNDACJI MONDO CANE

Dodane przez: Admin


32013
marca
OGÓLNOPOLSKA MARCOWA AKCJA STERYLIZACJI

W tym roku po raz kolejny Fundacja For Animals organizuje Ogólnopolską Akcję Sterylizacji.

Fundacja MONDO CANE popiera tę akcję i namawia do korzystania z tańszych zabiegów.

Celem akcji jest popularyzacja tej humanitarnej metody ograniczenia nadpopulacji zwierząt domowych - w szczególności psów i kotów.

Akcja ma następujące zadania:

  • Umożliwienie Właścicielom psów i kotów zapisanie swojego pupila na zabieg w promocyjnej cenie.
  • Zwiększenie świadomości właścicieli zwierząt domowych (kotów i psów) na temat ich odpowiedzialności za swoje zwierzęta i ich potomstwo.
  • Pokazanie globalnego spojrzenia na nadmierne rozmnażanie się zwierząt domowych w świetle ich istniejącej nadpopulacji, bezdomności, przepełnionych schronisk, masowej i często tragicznej śmierci lub przypadków bestialskiego uśmiercania.
  • Zmaksymalizowanie liczby wykonanych zabiegów w placówkach weterynaryjnych, które przystąpiły do akcji.


Akcja potrwa zały marzec, a maksymalne ceny zabiegów, wraz z opieką pooperacyjną (zdjęcie szwów, ewentualne podawanie antybiotyków), przy zabiegach bezproblemowych są następujące:

  • Kastracja suki: mała i średnia suka waga do 35kg - 200 zł, duża suka - 250zł.
  • Kastracja kotki: 100 - 120 zł
  • Kastracja psa: mały i średni pies do 35 kg - 120 zł, duży pies - 170zł
  • Kastracja kocura: 60 zł
Lista placówek aktualizowana na bieżąco znajduje się tutaj:

http://akcjasterylizacji.pl/?lang=pl&mode=mapa&cmd=lista


Dodane przez: Admin


162013
lutego
17 lutego - Światowy Dzień Kota

17 lutego obchodzimy Światowy Dzień Kota . 

Po raz pierwszy obchodzono to święto we Włoszech w 1990 roku i od tego czasu Światowy Dzień Kota jest celebrowany jest w wielu krajach.
W Polsce święto to obchodzimy od 2006 roku.
Jego inicjatorem i pomysłodawcą był Wojciech-Albert Kurkowski, znany międzynarodowy sędzia felinologiczny i ówczesny redaktor naczelny miesięcznika KOT.

Dziś Dzień Kota obchodzą organizacje felinologiczne, organizacje ochrony zwierząt i media oraz miliony kocich wielbicieli.
Wszyscy podkreślają znaczenie kotów życiu człowieka, a także konieczność niesienia pomocy wolnożyjącym i skrzywdzonym kotom.
 
Koty zaczyna się kochać zaraz po tym jak pojawiają się w naszym życiu. Już po krótkim czasie przebywania z kotem człowiek automatycznie zaczyna być zafascynowany tym zwierzęciem.
Kot nie prezentuje szerokiej gamy zachowań wyrażających przywiązanie do człowieka, tak ja robi to pies. A jednak pojawienie się w naszym życiu kota powoduje chęć nawiązania z nim porozumienia. Człowiek nie może się powstrzymać przed obserwowaniem kocich zachowań.
Po dłuższym przebywaniu z kotem zaczynamy myśleć, że to nas spotkał zaszczyt, a każda reakcja naszego kota na to, co do niego mówimy powoduje, że uważamy go za najmądrzejszego na świecie.
 
Koty fascynowały ludzi od zawsze – w starożytności były czczone, w średniowieczuw Europie prześladowane z powodu rzekomych koligacji z diabłem. Czarny kot na drodze do dziś oznacza pecha.
Ich wyjątkowość jest jednak bezdyskusyjna. Kot to zwierzę czasem domowe, czasem dzikie, radzące sobie na naszej kanapie, na polu w stanie wolnym i w piwnicach domów w dużych miastach.
Wszędzie są dla człowieka użyteczne i zawsze zasługują na ochronę i szacunek.
 
W Światowym Dniu Kota życzymy wszystkim kotom, żeby żyły tak, jak chcą, a ludzie im w tym nie przeszkadzali.
Niech znikną choroby wynikające z warunków życia, niech ludzie opanują niekontrolowane rozmnażanie kotów i nauczą się je szanować, jako ważną część ekosystemów miejskich.
 
Niech żyją koty!

I ludzie, którzy im pomagają….



 

 

Dodane przez: Admin


72013
lutego
Posiedzenie Parlamentarnego Zespołu Przyjaciół Zwierząt w sprawie targu w Skaryszewie
Posłowie w obronie koni sprzedawanych na polskich targach.

6 lutego odbyło się kolejne posiedzenie Parlamentarnego Zespołu Przyjaciół Zwierząt, poświęcone w całości zbliżającym się targom koni w Skaryszewie. Tegoroczny targ odbędzie się 18 lutego.
Na spotkanie z parlamentarzystami zaproszeni zostali:
 
- Fundacja TARA
- Fundacja Mondo Cane
- Fundacja PEGASUS
- Fundacja VIVA
- Stowarzyszenie Komitet Przystań Ocalenie
- Pogotowie dla Zwierząt
- Komenda Główna Policji
- Główny Inspektorat Weterynarii
- Główny Inspektorat Transportu Drogowego
 
W Polsce ciągle sprzedaje się na targach żywe zwierzęta, w warunkach urągających wszystkim cywilizowanym zasadom traktowania zwierząt.
Większość targów to miejsca, gdzie za nic ma się przepisy prawa, a już najmniej Ustawę o ochronie zwierząt.
Najsłynniejszym i największym targiem końskim są niesławne  Wstępy w Skaryszewie. To jednocześnie najstarszy targ, o tradycjach sięgających 1633 roku.
Według informacji Urzędu Miasta Skaryszew corocznie na Wstępach na sprzedaż wystawianych jest do 1.500 koni, a na jarmarku pojawia się ponad 30.000 osób, głównie rolników. Jest to największy w Polsce i w Europie jarmark koni pociągowych, roboczych i rekreacyjnych.
Od wielu lat organizacje ochrony zwierząt starają się zwrócić uwagę władz na skandaliczne warunki na Wstępach. Fundacja TARA, fundacja Pegasus, Komitet Przystań Ocalenie są obecni w Skaryszewie co roku, dokumentując nieprawidłowości i łamanie prawa.
Lista zarzutów jest długa – dotyczą one w szczególności iluzorycznego nadzoru służb odpowiedzialnych za dobrostan zwierząt i bezpieczeństwo ludzi.
Na targach maltretowane są zwierzęta, sprzedający i kupujący są często pijani i agresywni, fałszuje się dokumenty.
Przedstawiciele organizacji zaprezentowali zebranym materiały filmowe z polskich targów, szczególnie ze Skaryszewa, z lat poprzednich.
Filmów tych żaden z posłów nie potrafił oglądać w spokoju. Ukryte kamery zarejestrowały zwierzęta spadające z samochodów podczas załadunków i rozładunków, cielaki i świnie noszone za ogon i uszy, świnie pakowane do szczelnie zamkniętych worków, przewożone w bagażnikach aut osobowych, zwierzęta poranione, bite i kopane.
W żadnym z tych przypadków nie interweniowały służby weterynaryjne, które mają obowiązek nadzoru nad targami.
Udokumentowano również agresję rolników w stosunku do wolontariuszy organizacji – niestety policja również nie realizowała swoich obowiązków. Przebywanie na targach zwierząt i rejestrowanie nieprawidłowości to ciągle bardzo ryzykowne zajęcie.
Policja nie dysponowała nigdy alkomatami, aby sprawdzać trzeźwość choć wiadomo jest wszystkim o tradycji „kwitowania” umowy sprzedaży piciem alkoholu.
 
W tym roku na targu w Skaryszewie będą z nami posłowie. Służby zobligowane zostały do właściwego wykonywania swoich obowiązków, zwiększona zostanie prawdopodobnie liczba inspektorów i funkcjonariuszy.
 
- Nie zgadzamy się na łamanie przepisów ustawy o ochronie zwierząt przez uczestników targu i służby odpowiedzialne za ich przestrzeganie – mówił podczas spotkania poseł Paweł Suski – Dlatego w tym roku, obok organizacji pro-zwierzęcych, będziemy na targu już od niedzielnego popołudnia. Będziemy się uważnie przyglądać temu, co dzieje się w Skaryszewie także w nocy.

Organizacje zgodnie twierdzą, że nie wymagają od służb bycia „po ich stronie”. Żądają „tylko” przestrzegania prawa. A jeśli wciąż będzie ono łamane – zapowiadają, że zablokują tegoroczny targ koni w Skaryszewie.
Organizacje i posłowie będą obecni na Wstępach już od 17 lutego.




Linki do filmów fundacji dokumentujących targi:

https://www.youtube.com/watch?v=ZK0XVECdIZY&list=UUPOJK1WmFX4DgoOmLVOls9A&index=26

https://www.youtube.com/watch?v=8l4Ui63NfkA&list=UUPOJK1WmFX4DgoOmLVOls9A&index=32

https://www.youtube.com/watch?v=qzcss2RtP_w&list=UUPOJK1WmFX4DgoOmLVOls9A&index=14

https://www.youtube.com/watch?v=wffRR90Inf8&list=UUPOJK1WmFX4DgoOmLVOls9A&index=2
 

Dodane przez: Admin


22013
lutego
WSPANIAŁE DZIECI, WSPANIALI NAUCZYCIELE CZYLI FUNDACJA MONDO CANE W SMOLNIKU
impreza o zwierzętach i dla zwierząt

25 stycznia gościliśmy w Szkole Podstawowej w Smolniku, w województwie dolnośląskim.

Uczestniczyliśmy w zajęciach dydaktycznych i zorganizowaliśmy konkurs plastyczno-literacki pt. "O czym marzy bezdomny pies".
Zajęcia prowadzili wolontariusze z jeleniogórskiego Inspektoratu Fundacji.

Dzieci przedstawiły do konkursu ponad 50 prac - byliśmy zaskoczeni zrozumieniem tematu i empatią uczestników.
Nasz absolutny podziw wzbudził wspaniały kontakt dzieci z nauczycielkami Panią Małgosią i Panią Dorotą.
To one dbają o to, żeby dzieci uczyły się właściwych zachowań w stosunku do zwierząt i potrafią zainteresować przyszłych dorosłych ochroną środowiska.

Prace tchną miłością i szacunkiem dla zwierząt, wręczyliśmy kilkanaście nagród, choć należały się one wszystkim uczestnikom.

Lekcję o właściwych zachowaniach w stosunku do zwierząt poprowadzili nasi nieocenieni wolontariusze z jeleniogórskiego Inspektoratu - przygotowali świetną dydaktycznie prezentację multimedialną. Dzieci reagowały bardzo żywo i uczestniczyły aktywnie w zajęciach.

W przyszłości planujemy utworzyć w szkole w Smolniku Klub Młodego Wolontariusza.

Wszystkie prace konkursowe można obejrzeć tutaj:

https://plus.google.com/photos/103931095401712183077/albums/5840402000086575505

   

  

  
Po prowadzonych przez nas zajęciach zostaliśmy zaproszeni na wieczorek poetycko-muzyczny w wykonaniu uczniów oraz absolwentów szkoły.
Występy te wywołały w nas wiele emocji i refleksji, popłynęła niejedna łza.
Dzieci śpiewały, tańczyły i grały na instrumentach, recytowały teksty znanych pisarzy i poetów oraz swoje własne.

Jesteśmy pod wielkim wrażeniem tego, co można zrobić jesli się chce, będąc dzieckiem i jak wiele pozytywnych wartości można przekazać młodzieży, gdy się jest zaangażowanym nauczycielem z powołania.

Cały koncert trwał prawie dwie godziny i nigdy go nie zapomnimy.

Szkoła w Smolniku, jej Dyrekcja, nauczyciele i dzieciaki to wzór dla innych.
Mając taką młodzież jesteśmy spokojni o przyszły los polskich zwierząt.

Dziękujemy Pani Dyrektor Beacie Czeczot, Pani Małgorzacie Michalik i Dorocie Kusibab za zaproszenie nas do swojej szkoły i zorganizowanie tak wspaniałej imprezy z udziałem mądrych i zdolnych uczniów.

To był zaszczyt gościć u Was, będziemy wracać i rozmawiac z Waszą młodzieżą, bo każda minuta w ich towarzystwie to czas procentujący na przyszłość.

  

  

Dodane przez: Admin


272013
stycznia
OPINIA nt. legalizacji uboju rytualnego
NA TEMAT RZĄDOWEGO PROJEKTU NOWELIZACJI
USTAWY O OCHRONIE ZWIERZĄT wysłana w ramach konsultacji społecznych do MRiRW

PONIŻSZĄ OPINIĘ PRZEKAZALIŚMY DZIŚ JAKO ZAŁĄCZNIK DO OPINII FUNDACJI VIVA - ZOSTANĄ ONE PRZESŁANE DO MINISTERSTWA ROLNICTWA I ROZWOJU WSI JAKO CZĘŚĆ WYMAGANYCH PRAWEM KONSULTACJI SPOŁECZNYCH:


W imieniu zarządu Fundacji na Rzecz Ochrony Praw Zwierząt MONDO CANE niniejszym oceniam krytycznie projekt rządowy, którego celem jest legalizacja uboju rytualnego w Polsce.

Ubój rytualny i brak zgody na jego stosowanie jest kwestią empatii i światopoglądu. I nie chodzi tu o światopogląd religijny. Nasz sprzeciw to nie występowanie przeciw mniejszościom religijnym, a jedynie wyrażenie naszego stosunku do ochrony praw zwierząt. Kwestią sumienia bowiem jest zgoda bądź jej brak  na niewyobrażalne cierpienia zwierząt wtedy, gdy można ich uniknąć.

Wszystkim wiadomo, że walka o legalizację uboju rytualnego to walka o pieniądze z eksportu. Zastanawiać jednak może fakt, że nikt nie potrafi określić wielkości i wartości tego eksportu – Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi odmawia udostępnienia takich danych, motywując to brakiem wiedzy na ten temat.

Stoi to w jawnej sprzeczności z uzasadnieniem projektu rządowego, gdzie MRiRW powołuje się na straty z tytułu eksportu i bezrobocie, które stanie się efektem wprowadzenia zakazu uboju rytualnego.
Uzasadnia się również chęć legalizacji bestialstwa stratami dla przedsiębiorców, którzy podpisali długoterminowe kontrakty. Również ten argument jest kompletnie chybiony – w każdym kontrakcie bowiem zawierana jest klauzula „force major” czyli tzw. „siły wyższej”. Zmiana prawa w kraju eksportera jest taką okolicznością.

Obecna wiedza naukowa w pełni potwierdza, że ubój rytualny to okrutny proceder, w którym w pełni przytomne i przerażone zwierzę jest krępowane do poderżnięcia gardła, a następnie pozostawiane w agonii na czas wykrwawiania (trwający nawet do kilku minut). To nic innego jak stosowanie wobec zwierzęcia przedśmiertnych tortur.

W niektórych krajach ubój rytualny został zakazany już w końcu XIX wieku (Szwajcaria, Saksonia). W Europie ubój bez ogłuszania jest obecnie zabroniony w Szwajcarii, Szwecji, Norwegii, Islandii, Liechtensteinie i de facto (zezwolenia nie są udzielane) w Luksemburgu, a w większości innych krajów podlega ograniczeniom i ścisłej kontroli przez państwowe służby weterynaryjne. 

W naszej opinii, niesamowita i budząca zdumienie aktywność urzędników Ministerstwa Rolnictwa to wyłącznie realizacja partykularnych interesów niektórych członków PSL i kilkunastu przedsiębiorców, w tym posła PSL, dla których zakaz uboju rytualnego wiązałby się ze stratami finansowymi.
 
Taka motywacja to jednak za mało by umieścić Polskę w gronie państw nie respektujących praw zwierząt i cofnąć ją etycznie  w mroki średniowiecza.


Katarzyna Śliwa-Łobacz
Prezes Zarządu

Dodane przez: Admin


232013
stycznia
MYŚLIWI CIĄGLE STRZELAJĄ DO PSÓW!

Są takie gminy w Polsce gdzie wbrew prawu zabija się psy, poluje się na nie, taka rozrywka….
Pamiętacie zastrzelonego bestialsko berneńczyka Lola? 
Sprawa jest w sądzie – jest szansa na wyrok skazujący.

https://www.facebook.com/
events/188864567909466/

Ale ten fakt jest nieważny dla kolegów myśliwego-mordercy. 
W tym samym kole łowieckim MAZURY z Węgorzewa, zaledwie 10 km od miejsca gdzie zastrzelono berneńczyka, strzela do psów następny ŁOWCA.
Miejscowość Kuty, gmina Pozezdrze, powiat węgorzewski…


Jest 15 styczeń tego roku.

Czteroletni Barak, mieszaniec, ukochany pies Pana Adama i jego rodziny, wraz z sunią Myszką wychodzą dziurą w ogrodzeniu, często biegają po polu, należącym do ich pana, suka wraca po godzinie, Baraka właściciele znajdują trzy godziny później pod drzwiami w kałuży krwi. Prowizorycznie tamują krwawienie i szybko zawożą do weterynarza w Giżycku.

Zawiadamiają policję. W międzyczasie dzwoni weterynarz i powiadamia właściciela o konieczności amputacji prawej tylnej łapy - cała kość udowa była roztrzaskana kulą. 


Na drugi dzień rano Pan Adam odnajduje miejsce, gdzie postrzelono Baraka, w odległości ok. 500 m w linii prostej od domu, na jego polu, w rowie, przy drodze. Na szczęście dokumentuje ślady. Informuje również myśliwego, pracownika leśnictwa Wilkus, zamieszkałego w Kutach o postrzeleniu psa i podejrzeniach, że zrobili to jego koledzy z koła łowieckiego „Mazury” i że zaraz w miejscu zdarzenia pojawi się policja, żeby zbadać ślady.
Zanim pojawia się policja, ślady zostają częściowo, celowo zatarte.
Na szczęście nie do końca….

Policja profesjonalnie prowadzi dochodzenie.


Myśliwi znów bezkarni…

Niech nigdy więcej żaden rzecznik Polskiego Związku Łowieckiego nie wypowiada słowa „etyka” – w żadnym znaczeniu.
Takie oto obietnice etyczne składał w telewizji:


https://www.facebook.com/
photo.php?v=447189715306037


W tej gminie członkowie koła łowieckiego "Mazury" mordują właścicielskie psy nie od dziś.

PZŁ milczy, bo koledzy to koledzy…. Wszyscy mieszkańcy wiedzą, kto strzela do psów sąsiadów…

Podejrzewany o postrzelenie Baraka to myśliwy i leśnik zarazem, pracownik nadleśnictwa Borki. Nie pierwszy to jego wyczyn, ludzie wiedzą, ludzie mówią….

Jeśli prokuratura uzna, że mozna postawić zarzuty konkretnej osobie, fundacja  Mondo Cane będzie pełnić rolę oskarżyciela posiłkowego.


Program TVN UWAGA na ten temat:


http://uwaga.tvn.pl/63520,news,,kto_okaleczyl_psa,reportaz.html




Wydarzenie na Facebook:



https://www.facebook.com/events/413420998738471/ 



Dodane przez: Admin


222013
stycznia
WALKA O ZAKAZ UBOJU RYTUALNEGO TRWA

W czasie pierwszego posiedzenia Sejmu na poczatku stycznia, posłowie PSL nie zdecydowali się na złożenie projektu poselskiego legalizującego barbarzyński i okrutny ubój rytualny.

Jutro zaczyna się następne posiedzenie - mamy nadzieję że premier Tusk nie dopuści do etycznego cofnięcia Polski w mroki średniowiecza.

Tymczasem PSL pod światłym przewodnictwem ministra Kalemby przygotował projekt, który ma być procedowany jako rządowy, ale bez konsultacji społecznych.

Zagadką pozostaje, dlaczego minister odpowiedzialny pośrednio również za dobrostan zwierząt forsuje projekt, który w efekcie służy tylko niewielkiej grupie ludzi, a już na pewno nie ma nic wspólnego z respektowaniem wolności religijnych gdyż rytualnie morduje sie w polskich rzeźniach wyłącznie na eksport.

Przygotowany "na kolanie" projekt jest skandaliczny, a jeszcze bardziej skandaliczne jest jego uzasadnienie, w wielu punktach mijające się nie tylko ze zdrowym rozsądkiem, ale również z prawdą.

PROJEKT WRAZ Z UZASADNIENIEM TUTAJ:

https://www.facebook.com/media/set/?set=a.478494472208909.111636.237244239667268&type=1



PANIE PREMIERZE TUSK!

PROSZĘ WYSŁUCHAC NASZEGO GŁOSU!  

SPOŁECZEŃSTWO POLSKIE NIE CHCE BYĆ KOJARZONE Z BARBARZYŃSTWEM!

Dodane przez: Admin



Strona 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14