DRAMATYCZNA INTERWENCJA NA KOCZOWISKU ROMÓW W POZNANIU

Środek miasta, stolicy województwa wielkopolskiego. Temat znany wszystkim od lat - urzędowi miasta, MOPR, policji, straży miejskiej - Koczowisko romskie przy ul. Lechickiej w Poznaniu.
Interwencja była przygotowywana od dłuższego czasu.
 
To, co zastaliśmy na miejscu, przerosło nasze wyobrażenia.
To koczowisko to państwo w państwie, wioska w środku miasta, rozpadające się działki ROD przerobione na "mieszkania". Wszędzie ktoś - dzieci, dorośli, psy, koty, walające się śmieci, sterty starych ubrań, mebli, plastiku. W prowizorycznych piecach palone jest wszystkim.
Gdzie są odpowiednie służby?
W sąsiedztwie stacja benzynowa, piękne domy, blokowisko, wszystko po drugiej stronie ulicy, a za nią - trzeci świat, z każdej strony wrzeszczący i awanturujący się Romowie, chwilami agresywni, biegające dzieci, uciekające psy, chowane naprędce w domach. 
 
Bezpańskie psy i koty, rozmnażające się, dzikie, jedzące co popadnie, biegające po ruchliwej ulicy, rozjeżdżane przez samochody, stwarzające bezpośrednie niebezpieczeństwo w ruchu drogowym. Bez szczepień, bez dostępu do wody, bez jakiejkolwiek karmy - oczywiście wszyscy "właśnie mieli szczepić i właśnie jechać po karmę". W domach po 7 dzieci i szczeniak? Po co? Bo tak, bo mogą, bo nikt im tego nie zabroni.
Jest nie do pomyślenia, żeby ludzie w XXI wieku tak mieszkali i tak traktowali zwierzęta i żeby przez tyle lat nikt nic z tym nie zrobił.
 
Wstyd miasto Poznań!
 
Już w 2017 roku odebraliśmy z tego horroru 20 psów. Ile jeszcze psów, kotów i trzeba im zabrać, ile razy jeszcze mamy tam wjeżdżać i patrzeć na to nieszczęście, żeby ktoś w końcu zareagował?
 
Romowie w Poznaniu są traktowani przez samorząd lepiej niż mieszkańcy miasta - miasto płaci za ich utrzymanie i pozwala na łamanie prawa.
 
W interwencji uczestniczyła policja, złożyliśmy również stosowne zawiadomienia o przestępstwie, ale nie mamy nadziei, że cokolwiek się tam zmieni. Romowie z Rumunii są w Poznaniu szczególnie chronieni i nikt nie zwraca uwagi na skargi mieszkańców pobliskich osiedli mieszkaniowych, którzy są napadani, okradani i żyją w oparach palących się śmieci. Już w trakcie naszej interwencji zabili brutalne niewiadomego pochodzenia świnię i spokojnie ja oprawiali. 
 
Odebraliśmy kilka psów, koty i żyjące jeszcze świnie z prosiętami.
 
 
powered by QuickCMS